Praca z kasą fiskalną w Olsztynie

Siostra i ja chciałyśmy pracować gdzieś na kuchni w naszym rodzinnym Olsztynie. Lubiłyśmy gotować i przygotowywać jedzenie dla innych osób. Jednak z czasem zaczęłyśmy zastanawiać się, czy warto próbować dostać się do jakiejś restauracji, skoro możemy spróbować sprawdzić się w innych warunkach. A dokładniej mówiąc na własnych warunkach. I w ten sposób zdecydowałyśmy, że otworzymy własny bar szybkiej obsługi, gdzie jedzenie nie będzie odmrażane, a będzie przygotowywane na miejscu. Pomyślałyśmy, że to może być ciekawy początek naszej przygody z kuchnią i pracą w jednym.

Praca w Olsztynie – potrzebna kasa fiskalna

kasy fiskalne z OlsztynaTata załatwił nam miejsce do wynajmu, gdzie mogłyśmy założyć nasze bistro. Miejsce było już w dużej mierze dostosowane do lokalu gastronomicznego, bo już wcześniej znajdował się tutaj podobny bar. Jako że interesowałyśmy się już tematem, to wiedziałyśmy, w jakie jedzenie się zaopatrzyć, jakie pozwolenia musimy zdobyć i jakie przyrządy mieć przygotowane. Rodzice nam w tym bardzo mocno pomagali. Tata bardzo zaangażował się w przemalowanie całego lokalu, a mama pomagała wybrać motywy krzeseł i stolików. W międzyczasie zaczęłyśmy przeglądać różne kasy fiskalne z Olsztyna. Bądź co bądź mieliśmy także sprzedawać nasze jedzenie, a nie tylko je przyrządzać. Skoro to było wymagane, to nie miałyśmy innego wyboru. Znalazłyśmy bardzo fajnego sprzedawcę, który miał ogromny wybór. W tej kwestii doradzała nam też mama, bo ona zajmowała się już kiedyś sprzedażą i wiedziała znacznie więcej na temat korzystania z kasy fiskalnej niż my dwie razem wzięte. To ona dokonała wyboru tej najlepszej jej zdaniem i zamówiłyśmy ją do naszego domu. Jak do nas trafiła to mama zaczęła nas uczyć, jak się taką kasą obsługiwać. To była jedyna taka lekcja, którą obie musiałyśmy przejść, zanim zaczęłyśmy pracę, bo ze wszystkim innym wiedziałyśmy, że sobie poradzimy. Miałyśmy gotować i szykować jedzenie, a na tym się znałyśmy. Do tej pory kasą się nie bawiłyśmy, więc ta lekcja była po prostu przymusowa.

Trzeba jednak przyznać, że nauczyłyśmy się nią obsługiwać raczej bezproblemowo. Mama była dobrą nauczycielką, a my miałyśmy motywację, by radzić sobie w barze same, bez dalszej pomocy rodziców. Oczywiście raz na jakiś czas nam pomagali, jednak chciałyśmy być samowystarczalne. I wszystko od tego momentu szło już dosyć płynnie. Stopniowo zyskiwałyśmy sobie przychylność klientów dobrym jedzeniem, a kasa była dzięki wielu gościom coraz częściej używana. Świetny start w naszą kucharską karierę.